czwartek, 6 czerwca 2013

CzePe w metrze. 359.

CzePe to wydarzenie nadzwyczajne, oznaczające najczęściej jakąś awarię. Moskiewskie metro jest tak przeciążone, że nawet najmniejsze "czepe" w jednym miejscu paraliżuje cały system.
Młoda z Babcią usiłowały się wydostać ze stacji, znajdującej się na innej linii i oddalonej dość znacznie od tunelu, w którym zapalił się kabel. Z trudem opuściły wagon i utknęły w morzu ludzkich głów i... tyłków, bo Młoda głową tylko trochę ponad te tyłki sięga. Morze się nie ruszało. 90 sekund później nadjechał kolejny pociąg, fala wysiadających ścieśniła jeszcze bardziej tłoczących się ludzi. Wyłączono schody ruchome, zamknięto górne wejście na stację i pasażerowie zaczęli wspinać się na górę. 
Nikt się nie pchał. Nie tylko dlatego, że w takim tłumie było to niemożliwe. Po prostu cierpliwie czekano, aż uda się wejść na schody. Dwóch silnych mężczyzn, zauważywszy niemłodą kobietę z dzieckiem, stworzyło na chwilkę bąbelek przestrzeni, umożliwiający Anarchistce przedostanie się przed Babcię, żeby tłum ich nie rozdzielił ("Pani przepchnie to dziecko do przodu, bo zadepczą"). Młoda nie bała się rozdzielenia ("poczekałabym na babcię na górze przy wyjściu"), bała się uduszenia, bo ciągle ktoś ją do kogoś przyciskał, ale na schodach już dało się oddychać.

Na zewnątrz wszyscy jak na komendę wyjmowali telefony. Mnóstwo ludzi, i każdy z komórką przy uchu. Młoda też, więc musiałam szybciutko sprawdzić, co się stało i jak mają wrócić do domu.
Wróciły trolejbusem. Spodobało im się. Młoda nie chciała ryzykować kolejki podziemnej, chociaż po godzinie działała już normalnie, a tyle właśnie zajęło im załatwianie spraw.

Dziś również pociąg zatrzymał się nagle na stacji i baaaardzo długo nigdzie nie jechał. Nie wiadomo, dlaczego. Ludzie spokojnie i jakby w sposób zaplanowany opuścili wagony i przesiedli się w skład jadący z przeciwnego kierunku, żeby znaleźć alternatywne trasy dojazdu. Nawet niezbyt nerwowo. Tłum tutejszy wydaje się być wyjątkowo odporny na panikę i wyjątkowo zdolny do samoorganizacji.

Komentarze pod newsami w internecie:
"Wyjeżdżałem na urlop  - spalił się kabel. Wróciłem z urlopu - spalił się kabel. Stabilizacja".

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz