środa, 8 maja 2013

Specjalnie dla turystów, cz. V, tips&tricks


- GDZIE ZJEŚĆ
O tym już pisałam w FAQ, ale nie pisałam o stołówce w GUMie. Warto. W food-courtach w centrach handlowych (Kijowski, albo pod murami Kremla, na pl. Rewolucji, tfu, Maneżowym, centrum Ochotnyj Riad) są fast-foody z kuchnią rosyjską i środkowoazjatycką. Na szybko można zjeść też w sieci Mu-mu, powoli - w Jołkach-pałkach.
- CO ZJEŚĆ
Bliny to takie naleśniki są. Zupełnie podobne do naszych. Oczywiście, jeśli ktoś lubi połączenie słodkawego ciasta i słonych granulek, to bliny z kawiorem można zamówić. Albo z łososiem (семга). Nie są wcale drogie.
Kasza gryczana zwykle jest wymieszana z grzybkami, niezła. Plus parówki. Parówki smakują inaczej, niż w PL. 
Solianka to taka dość badziewna zupa, w której pływają obowiązkowo kiełbasa, parówki, czasem skrawki mięsa, oliwki i plasterek cytryny. Wbrew pozorom smaczna i sycąca.
Sałatka "Oliwie" to nasza sałatka warzywna, tylko z dodatkiem mortadeli (albo czegoś, co ją przypomina). Polecam za to sałatkę "Winiegriet" z burakami, ziemniakami, marchewką i ogórkiem kiszonym. I śledzia pod pierzynką. 
Pielmieni są niezłe - to nasze pierogi, tylko malutkie, i robi się je z surowym mięsem. Można jeść ze śmietaną, a można w rosole.
Czeburieki - wielkie pierogi, smażone na surowo. Tłuste. Pyszne.
Pirożki - drożdzówki z nadzieniami, niekoniecznie słodkimi.
- CO WYPIĆ
Kwas chlebowy.
Mors (kwaskowaty kompocik z owoców, najczęściej, leśnych).
Uzwar (kompot z suszu, ale nie wigilijny, z lekko wędzonym posmakiem).
Piwo Bałtika jest chyba najpopularniejsze, ale ja się na piwie nie znam.
Wódki takie od 300 rubli w górę są dobre. Im bardziej wymyślna butelka, tym mniejsza szansa podróbki. 
- CO PRZYWIEŹĆ DO PL
Baba w babie, hmmm... jak człowiek zobaczy te śliczne, to mu się już zwykłe nie podobają. A w PL ludzie tych ślicznych nie widzieli, więc można spokojnie kupować tanie matrioszki. Podobają się też breloczki w kształcie matrioszki. Manierki, kielonki, niezbędniki. Porcelana Imperatorska. Chusty wełniane. Drewniane łyżki. Czosnek kiszony, czeremsza, kawior czerwony, koniak armeński.

Pamiętajcie, że do PL można wwieźć 1 litr mocnego alkoholu i 2 paczki fajek (samolotem fajek wolno ciut więcej). Paczki, nie wagony.

12 komentarzy:

  1. Szkoda że tylko litr....wiadomo chłopak, tata, dziadek, brat :)
    Kto nie dostanie wódki dostanie kawior ( o ile starczy nam kasy)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kupcie ćwiartki zamiast półlitrówek :D

      Usuń
  2. Chyba tak zrobię.
    Na te pielmieni już mi ślinka cieknie :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Na pielmieni, na kiszone pomidorczyki, na kwas, na Moskwę!
    A nie zanosi się póki co niestety...
    Z całego serca dziękuję za blog. Docieram do końca (znaczy do początku) i już żałuję. Czytam z telefonu w najdziwniejszych okolicznościach i bardzo mi to dobrze robi na wszystko:)
    A kiedy wrócicie do Polski, podzielę się jednym adresem podwarszawskim, niespecjalnie znanym, a mojego syna ukochanym. Może i Młodej przypadnie do gustu.
    Niebo za oknem.

    OdpowiedzUsuń
  4. Kiszonych pomidorów to jeszcze nie jadłam.

    OdpowiedzUsuń
  5. A kiszonego arbuza się nie odważyłam. Trochę mi szkoda dziecinnych, wakacyjnych smaków świeżego. Pyszny taki kiszony?
    Skończyłam czytać. Żal.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie pyszny. Smakuje jak kiszony ogórek. Zostań tutaj :)

      Usuń
    2. To ja raczej ogórek. I zostaję, bezwzględnie zostaję!
      Ale do starych wpisów będę wracać:)

      Usuń
  6. ;). Tym bardziej. Z rzeczy o których pisałas, chyba tylko kawior,no i bliny ale była to rosyjska restauracja w Lizbonie więc różnica może być znaczna :D
    Kiszony arbuz brzmi mega egzotycznie.

    OdpowiedzUsuń
  7. Grusza, czyli niebo za oknem. Przepraszam, nie kombinuję, tylko dopiero się nauczyłam wpisywać tak, żeby było jak trzeba.

    OdpowiedzUsuń
  8. Duży wybór prezentów dla znajomych, przyjaciół i rodziny w Izmajłowskim Kremlu. Myślałam,że tylko w week-end,ale nie także w ciągu tygodnia i to nawet taniej, małe matrioszki udało się wytargować ze 150 rubli na 100 rubli/sztukę, a magnesy matrioszki w super cenie po 10 rubli/sztukę. Kupiłam hurtowo 10 szt, znajomi będą szczęśliwi.

    OdpowiedzUsuń