środa, 17 sierpnia 2011

PKS w Siedlcach

Na Sołowki dostaliśmy się promem, który odpływał o 8 rano z Kiemi - a do Kiemi koleją z Murmańska. Można było z Moskwy lub z Petersburga, ale to znaczyłoby spędzenie nocy na kiemskim dworcu, co nie bardzo mi się uśmiechało, no i około 30 godzin w pociągu, na co szkoda mi było urlopu.
Podróż powrotna mogła wyglądać bardzo podobnie, a my bardzo lubimy kolej - ale może niekoniecznie aż tak bardzo, zwłaszcza, że w Moskwie mieliśmy się przesiadać na Poloneza, ergo - spędzać pod stukot kół kolejne naście godzin. Postawiliśmy więc na mocne wrażenia i wylecieliśmy z wysp poczciwym Antkiem-24, który z pewnością był starszy ode mnie, ale wyglądał jeszcze całkiem przyzwoicie. W każdym razie w porównaniu z maleńkim kukuruźnikiem, który startował chwilę przed nim, prezentował się naprawdę okazale. To był mój pierwszy lot samolotem śmigłowym, i wcale nie było tak źle, jak opisywano w internecie. A stewardessy roznosiły nawet napoje :)
Tylko bagaże trzeba było w Archangielsku własnoręczne przenieść od luku bagażowego do autobusu.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz